tu możesz wstawić swoje zdjęcie lub logo

FACECJE STAROPOLSKIE

POCZĄTEK
na rozgrzewkę
facecje staropolskie
sposoby licznictwa
przemoc i seks
naturalia
animalia
z romantycznego sztambucha
przysłowia
pogodynki
na ludowo
listy do Pana Barona
kuryer illustrowany
ogłoszenia matrymonialne
 



Sarmatyzm wcielony. Jest li coś piękniejszego?
Mój ulubiony zbiór dedykuję śp. księdzu Karolowi Żera h. Dębno (1743-1802), który mi sporo swych kart użyczył. Requiescat in pace.

"Żyłem, boś chciał
Umarłem, boś kazał
Zbaw, bo możesz"

* * *



Historya Pijanicy

Mieszkając na Białej Rusi uczyłem Młodzi Zakonnej Filozofii y dnia jednego skończywszy Lekcyą wyszliśmy ze Szkoły, aż Gwardyan stojąc na korytarzu dyszkuruje z Człowiekiem ubogim, obdartym. Był to Szlachcic (ktorego tu imienia niewspominam) y Wierszopis wielki, y Pijak wielki.
Postrzegłszy tedy Gwardyan nas idących ze Szkoły, rzekł do owego Szlachetnego Pijaka:
- Ot, WPan z temi filozofami podyskuruy.
On sie do nas obrociwszy, ruszył ramionami y rzekł:
- A coż ja Ichmościom powiem? Chyba im powiem Epitaphium, co się po Polsku znaczy Nadgrobek, zaczął tedy wierszami prawić Epitaphium o Pijaku, y gdy skończył, rzekł Gwardyan:
- Zaprosciesz WPanowie Jego Mości do Celi, niech nam toż samo napisze.
Dałem mu tedy puł arkusza papieru. Tu się on zabierając do pisania rzekł:
- Choć to już dawno chodziłem do Szkoł, pamietam jednak, że początkową Literę trzeba pisać Wielką, y także gdzie przypadnie nomen proprium. Wiedzieć tu więc trzeba, gdzie się tylko pisze Litera wielka, to u niego wszystko jest nomen proprium, y tak gdzie tylko służyło które słowo Pijakowi, to on mowiąc: I to jest Nomen Proprium, wielką Literę kręcił, jako się w tych wierszach okazuje.

Tu leży Piwoszyński, Chmielem postrzelony,
Cny Kawaler, po smierći w Słodzinach grzebiony.
Narodził się w Browarze, w Karczmie go ochrzczono,
Za dusze w Gorzałczane Kieliszki dzwoniono.
Posyłał za żywota Nos do Alembika.
Gardło oddał na Trąby, żemby do pilnika.

Pacierz Pijaka
Pacierz mowił aż nad to jeden Piwożerca,
Zdobywszy się na Skruchę, y tak westchnął z serca,
Oczy w Niebo podnosząc: Ey, Boże moy, gdyby
Morze się zamieniło w piwo, a my w Ryby.
O jakbysmy roskosznie używali sobie,
Tam żyli, tam skończyli, y tam legli w grobie.

Za tę Sztukę dałem mu z miłosierdzia na chodaki groszy 4, bo mnie oto usilnie prosił, on wraz poszedł do Karczmy, y na posiłek duszy obrocił. X. Krzywobłocki Kaznodzieja, widząc go obdartego, dał mu Koszulę, alić On wieczorem poźno już zaczął przy Karczmie krzyczyć, ktorego gdyśmy pytali: czego by wczoray wieczorem krzyczał? Odpowiedział:
- Kto? ja krzyczał? To nie ja, to Xiędza Kaznodzieji Koszula krzyczała.
Rozumiem, że do tego czasu już nie żyje, ale tę dla siebie zostawił chwałę, że dusza jego we pniu nie siedziała, y mogł to sprawiedliwie mowić o sobie:

Bibamus ergo, mors est a tergo
(Pijmy za czasem, bo śmierć za pasem).

*

Nagrobek pijanicy

Jeszce mi raz grob oblicie, a to za naukę mieycie,
Że ci co złe piją, nie są godni co y żyią,
Nie są godni, śmierć ich godna, ktorzy pijąc niemkną do dna,
A tak wy bracia czopowi, Pieycie byście byli zdrowi,
Bo przechodzą rayskie gody, rossa z wystałey iagody.

*

Graffiti

Na scianie napisano
Nie stroy swey miny nie zakrącay wąsa
Bo często pies mały wielkiego wykąsa
przebacz, zem prawdę napisał

Respons na scianie napisany
Gdy minę stroję y zakręcam wąsa
Wielki pies małym iako kotem trząsa
popraw się w zbytecznym uporze

*

Wiersz pewnego kawalera

Niech mam konia dobrego, myśl przy tym swobodną
Pod dostatkiem pieniędzy y żonkę nadobną

Reskrypt

Jest złodziy na piniądze, na konia chromota,
Myśl dobrą chłopot psuie, a żonkę niecnota.


*

Periculum lubelskie

Niebespieczna w Lublinie chodzić do zantuza,
Jezli nie w łep, to w głowkę obawiay się guza.

*

We wsi Koninie, dziedziczney Jmci Pana Szymowskiego, Cześnika Żytomierskiego, umarła kobieta Jmieniem Małgorzata Krasiówna Lat 108 maiąc, urodziła się bowiem Dnia 12 Stycznia R. 1655. Ta po Dwa razy odmieniaiąc Szluby, na trzecie poszła w swoim wieku 94 za Kaspra Raykułę ze wsi Ciwoszyna, maiącego Lat na ten Czas 105. Ci mieszkaiąc z sobą przez 14 lat, zostawili Synow Dwoch y Corkę iedną, na pomienionych dziecięciach osobliwa Rodzicow starości została pamiątka, gdyż do tąd zupełnie siwe Ich Głowy wydaią, zębow żadne z nich nie ma, tylko doły wydrążone na mieyscu w dziąsłach, y siły do iedzenia twardych potraw nie maią, chlebem tylko y leguminą posilać się muszą, maiąc dość wzrostu do lat swoich, cera iednak zmarszczona, y Ciało zgarbione, staremi już zbyt ich czyni. Pozostały Wdowiec, a Ociec zwyż pomienionych Dzieci, ieszcze do tąd dość czerstwy w 119 roku wieku Życia. Pewności tego przypadku każdy dość może, przez wyięcie Extraktem Metryki nieboszczki Małgorzaty Krasiowny z kościoła farnego Ciwuszynskiego oraz y dzieci Metryki po iey zamęsciu trzecim spłodzonych, ta Wies zaś położona iest z Ziemi Stętyckiey w Wojewodztwie Sendomirskim.

*

Ziemia moy dwor, a pokoy deska, kitel szata,
Robak sługa - to wszystko korzyść tego swiata.

*

Niemiecki post
Polski most
Włoskie nabożeństwo
Francuzkie małżeństwo
Wszystko błazeństwo

*

Mysz w pudle
Noga w szczudle
Koza w sadzie
Rusin w radzie
Cztery rzeczy nie do rzeczy

*

Nagrobek panu Ciołkowi, szlachcicowi polskiemu

Tu leży szlachcic polski, co go zwano Ciołkiem,
śmierć go mocno do ziemi swym przybiła kołkiem.
Ach Boże, czemużeśmu putey niefolgował,
Ażby się z tego Ciołka zyzny Woł uchował

*

Leszczyński staraiący się o wdowę tak jej napisał:

Leszczyńską zostań Heleno ma rada,
uznasz to wkrotce, że nie żadna zdrada,
Syllaba pierwsza będzieć należała,
A mnie zaś druga, pukiey będziesz chciała.

*

Kogut

Ja tym dzieciom był oycem, kto inszy ie wodzi,
Za swe własne nie sobie - tak kur Jajca płodzi.

*

Gadka o pilarzach

Dwoyga ludzi potrzeba do iedney zabawy,
A każde znich zosobna swey pilnuie sprawy,
Spodnie nogi rozszerza, a zwiechnie ie sciska,
Sobą zaś na przemiany, tak ten, iak ow ciska,
Putey zaś w dziurę kładą, aż się z dziury kurzy,
Tym dziura przestwornieysza, im wnią wpycha dłuży.

*

Gratulatio Nominis Anna a Notatione Nominis Dąbska

Proś matko córki, a ty matko syna,
by się dostała do Nieba Dębina.


Projekt z Responsem

W Niebie nie palą, nic tam po Dębinie,
Niechay tam idzie, gdzie ogiń nie ginie.

*

Wiersze na Imć Pana Węgorzewskiego żeniącego się z Gajewską, a maiącego za Herb Srzeniawę

Nie w Gaiu strych Węgorzy, lecz w Rzece lub w Morzu,
Radzę ci się nie bawić, niestrychnierz Węgorzu.

*

Nałog

Z Chłopa Pan, z Klechy Pleban, rzadko co dobrego.
Y z wilka chowanego, y z Zyda krzconego.
Niech nałog przyrodzone łamie iak chce siły,
Ba zczym kto do kolebki, ztym też do mogiły.

*

Pewnemu Kawalerowi, występkowi od OO. Jezuitow, staraiącemu się o damę mieszkającą w Kurniku

Chciałeś kokoszkę osieść w Kurniku Nieboże,
A wiesz, że Kapłon Kurze nic szkodzić niemoże?

*

Człowiek

Cztery człeka żywioły w świecie ogarnęły,
Ztąd y cztery chumory, rożne w nim zniciły.
Woda w nocy lubieżność, duma z wiatrem wieie,
Upór z zimna pochodzi, gniew się z ognia grzeie.

*

De homine

Człowiek, gołąb y cietrzew, ieden sposob maią,
Że iednęż zcałowania miłość zaczynaią.

*

Rzecz nigdy niepowetowana

Dwie rzeczy są na swiecie nigdy nie wrocone,
Panienstwo raz stracone, słowo wyrzeczone.

*

Mężowskie rady

Jeżli cnotliwą mieć chcesz y poczciwą zonę,
Niewyskakuj do inszych z Wenerą na stronę.
Niemożesz iey czy nie chcesz twey dotrzymać wiary,
Yoney też niesłuszna mieć za złe ztey miary.
Z jednymże siedzi slubem, z Ciebie przykład bierze,
Wstyd tylko sam cnotliwie zachowuie w wierze.

*

Rupes
Projekt na Imć P. Dąbskiego, konkuruiącego o Skaławską

Coci powiem o Dąbie, wierz mi poufale,
Niezasadzi Dąb swego korzenia na Skale.

*

Imć Panu Grudzińskiemu, ktory miał za sobą de domo Opalinską

Obszedł się z tobą marszałek łaskawie,
wojewodzicu, boć dał na wyprawie,
Piastę swey corki, a wposagu koło,
Maszli oś dobrą, poieżdżay wesoło.
Potoczny wozek da ci się kierować,
Byleć się sworzeń niechciał przytemować,
Smaruy też często, być os nieskrzypiała,
Lub w Opalinskich piaździe niezgorzała.

*

O małżenstwie Imć Pana Tuczynskiego, ktoremu małzonka de domo Leszczyńska kanclerzanka Koronę corkę powiła

Inśi ludzie orzechy zbieraią z Leszczyny,
Nasz zas Jędrzy Tuczynski opak widzę czyni,
Bo swymi orzechami napuścił Leszczynę,
Z ktorych mu wyłuszczyła bez iądrek dziewczynę
A będzieszli Ją dłużey niemi tuczyć raczył,
Boday zniey z orzechami latorośl obaczył.

*

Epitalami Panu Lampartowi Sierakowskiemu żeniącemu się z Panną Jaromirską

Lampart, co grzbiet dzielnemu rycerstwu okrywa,
już teraz tańszy będzie, bo na Kaśi bywa.
Sierakowskiemu żona po dwoch dzieći rodzi,
Nie dziw, bo iedne człowiek, drugie Lampart płodzi.
Za cud w Cherbie maluią niedzwiedzia pod Panią,
A zaś na drugiey Pańi Lamparta nie ganią.

*

Nagrobek Lutra Marcina

Tu leży Marcin Luter,
co iadł w piątek szpek i puter,
Więc nad iego grobem miłym,
Zapłacz przodem, westchńi tyłym.

*

Niemożebność

Skarzyła się jedna dziewka w Toruniu przed woytem: Panie woycie, skarzę się na młodzieńca, ktory mnie pozbawił wieńca, rzecze.
Woyt: iakto?
Ona powiada: ato mi gwałt uczynił.
Woyt: więc było wołać gwałtu.
Ona: chciałam, alem nie mogła od śmiechu.

*

Educatio

Gdy Ferdynand, Leopolda Arcyxiążęcia Rakuskiego syn, z matki Florencyi Xiężny zrodzony, w iedynastym roku wieku swego starał się o Annę Katarzynę, Krolewnę Polską, rzekł pewny Jgmc: "ze to Panie ieszcze nie umie deklinować muza, a już mu każą konjugować amo".

*

Rybie jaje

JMc Panu Chełmskiemu Podkomorzemu Krakowskiemu powiedziano, aby ikier od ryb nieiadł, bo się wnim ryby rozmnożą, odpowiedział: "proszę zawczasu na spust".

*

Odpowiedź na napaść niespodzianą

W jednym posiedzeniu znaydowali sie dway Kawalerowie: P. Żaba y Pan Żabka. Że na pierwszym miescu usiadł P. Żabka, urażony tym P. Żaba przychodzi do P. Żabki mówiąc: "mocno mi dziwno, że mnie Wać śmiał podsieść y dystyngowawszego w radzie y starszego w Imieniu, bo ia przecież całą gębą Żaba, a Wać tylko Żabka".
Odpo: "prawda y to, że się WMPana Imię wiele rożni od mego, bo WMPana cztery litery, a moie pięć".

*

Wieniec za futro

Na dworze krola Jana, gdy się żenił nadworny Kuśnierz, nazwiskiem Tyniec, od ktorego pewny NN, oddaiąc wieniec Pannie Młodey, rzekł:
"Jmć Pan Tyniec
oddaie przezemnie winiec,
powiada, że jutro
wyprawi WMPannie dobrze futro".

*

O pożyczaniu

Pożycz mi - będziesz moim Przyiacielem.
Day więcey - będę twoim Wielbicielem.
Przyday ieszcze - mym będziesz Dobrodzieiem.
Niedasz - nazwę cię bezbożnym Złodzieiem.

*

Jutro niepewne

Jutro chcesz czynić, coś miał wtey czynic godzinie,
Dziś czyń, bo się niewraca ten czas, co upłynie.

*

Sen y Wenus

Niewiem, czyście Letargu nie Siostry rodzone,
Sny słodkie y Wenero, Bliźnięta zpłodzone,
Nic wam mówić nietrzeba ustawnie leżącym,
owszym łoszka prześciełać, iak chorym y spiącym,
Sen światła nienawidzi, y Venus ie mija,
Ten iest smiercią na zmysły, ta Duszę zabija.

*

Ubogiemu wszędy oyczyzna

Nigdy nie wie ubogi, co to iest wygnanie,
Gdzie się tylko obroći, ma swe pomięszkanie.

*

Homo homini Deus, homo homini lupus

Kto bogaty, ten człowiek nic nie da ubogiem,
Kto wydziera - ten iest wilk, kto daie - ten Bogiem.

*

De ebrio

Rozne skutki wyprawiać zwykli pijańice,
Gdy im dobrze zagrzeie trunek mozgownice.
Spiewa ten, drugi płacze, trzeci woła trwoga,
Czwarty teleci pacierze, piątemu drga noga
W taniec, ten dyszkuruie o Rzeczpospolitey,
chcąc widzieć w Polszce pokoy, ow ma kord dobyty
Na zwadę, ten żartuie, zaczyna karessy,
Przybliża się sięgaiąc podołka Teressy.
Tamten wąs z gębą odął, y mowić nie może,
Ow nogami nie władnie y leci na łoże,
Ten krzyczy iako Gąsior, ten się zzuwa z suknie,
Po wsi tamci z kuligiem chodzą iak szaleni,
Wnocy drzwi wybijaiąc, y tłuką goleni.
Churtami drudzy płaczą, a chcą ieszcze trunku,
Wtenczas szczęśliwe głowy, nieznaiąc frasunku.

*

Woyna, zalety, prawo, budowanie,
Grosza z pilnoscią iest potrzebowanie.

*

Na Wężyka żeniącego się z Jabłonowską

Już też podobno szaleią ci xięża,
Znowu na Jabłoń wsadzaiący Węża.


Reskrypt:

Inszy tu zwyczay Węża y Jabłoni,
Tam ten częstował, a ten iey zas broni,
Jednemu tylko otworzone wrota,
Drugiemu wara, owoc to żywota.

*

Angielczyk

Poeta angielski gani ksiąszkę Owidyusza de arte amandi:

Kto konszt podał miłosći, prostak w moim zdaniu,
Gdyż Natura, nie Sztuka, Mistrzynią w kochaniu.

/Iudice me rudis est artem qui tradit amandi,
Natura scopus est, non opus artis amor./

*

Rebelia ciała przeciwko duszy

Wprzod Ciało Pan Bog stworzył, na ostatku Duszę.
Niewiem, czy się pomylę, czy prawdę rzec muszę,
Że Duszy słuchać niechce, ma racyę Ciało,
Jest starsze, a młodszego iakżeby słuchało.

*

Ziemia Matka nasza

Niebo do nas należy, do niegom stworzeni,
czemuż bardziey przylgnelim do tych ziemskich cieni,
Bo tak zwyczaynie głupie zwykły czynić dziatki,
Że więcey niż do Oyca, bardziey lgną do Matki.

*

Król Stefan Batory

Chcąc dać iednemu ex plaebeis [z ludu] zasłużonemu kanonię krakowską, a słysząc, że się niegodzi, tylko szlachcicowi, pytał się, po czym poznać naybardziey xiędza szlachcica, powiedziano mu "ut plurimum taki iest, ktory ma in cognomine ultimam syllabam -ski aut -cki" [w większości ostatnia sylaba w nazwisku jest -ski albo -cki].

A wtym iadąc przez wieś, gdzie dziewka wołała świni "maluski, maluski", pyta się krol, co to za iednego woła ta dziewka, powiadano mu, że "porcellos allicit" [prosiaczki przywołuje]. Żart sobie uczynił mowiąc: "Ergo porcellus potest esse canonicus cracoviensis, quia fit ultimam syllabam in -ski" [Tak więc prosiaczek może być kanonikiem krakowskim, bo ostatnią sylabę ma na -ski].

*

De dzwonkibus

Jedna pani skociła się "żem teraz zdrowa, iako rybka", aż iey ieden prosił o przednie dzwonka.

*

Exemplum złey żony

Pewny maiąc złą zonę, ktora pewnego czasu wielki rozruch uczyniła, na ostatek niekontentuiąc się wyuzdanym strofowaniem tegoż, wziąwszy naczenie z wodą, oczy mu zalała, na co ludzie patrzący mocno się dziwowali, ze tak wielkiey dla zley żony zażywał cierpliwośći, na co on odpowiedział "nie dziwuycie się, ze mi oczy zalała, bo zwyczaynie grzmoty bez deszczu obyć się nie mogą".

*

Członek

Pewny Jegomość rzekł "żem ia też iest membrum Reipublicae". Powiedział mu Jegomość Pan Leszczyński "ale Respublica faeminini generis, quasi ergo tu faeminini generis, id est membrum muliebre" [ale Rzplita jest rodzaju żeńskiego, takoż i ty rodzaju żeńskiego, przeto członek kobiecy]. Postrzegł się y chciał poprawić, powiedział po polsku "żem iest Rzplitey członek", powiedziano mu "iak u naszych żonek".

*

Vidua tribunalis

Wdowa iedna na trybunale, iuż nie młoda, maiąc nieżądną służebnicę, z ktorą gdy starosta oycowski igrał, rzekła wdowa, grożąc niby termino tacto, "dam WMć Panu rok", na co on odpowiedział "wolę od tey Panny miesiąc, aniżeli od WMć Pani cały rok".

*

Przestroga męża od żony

Pewny Jegomość przymykał sie do mieszczki w Lublinie, ktora miała męża Dawida y zawołała "Dawidzie, niepostrzegasz się, iż Jegomość na twoiey arfie grać chce".

*

Musca

Gdy Francia między sobą zartowali, że ten Jegomość dla wielkiey miłośći nie będzie miał z żoną potomstwa, rzekł Jmć Pan Skarszewski, "że i pod biedną muchą, gdy na swieże mięso padnie, zalegą się robacy; y nowy talerz putey swięty, pukiey na nim sztuka mięsa nie będzie".

*

Jedenaste: nie pożyczaj

W Haliskim szlachcic ieden drugiemu na wesele iadącemu pożyczył Pachołka, ale nieszczęsliwie, bo mu go tam raniono, y gdy się do Pana własnego z Paragrafem wrocił, załosny Pan rzekł do Pachołka "y wolałbym cię był nigdy niepożyczać", na co Pachołek "a kandyżto, WPan mospanie, u Diabła, widział, aby się w całośći pożyczone rzeczy miały wracać".

*

Nigdy tamen za późno

JMć Pan Zygmunt Grudziński, wojewoda kaliski, dał 300 000 na wiano Ichmć Panom Kostkom, y gdy się mu niedostawało kilkudziesiąt tysięcy, musiał ich pozyczyć, z czego żart sobie uczynił mowiąc: "żem się z młodych lat moich ani na chleb, ani na karty nie pożyczał, a ten raz sie w starości na Kostki dłużyć muszę".

*

Migdałki i insze kolonialne

Jmć Pani Sremska w Nowymieście skarzyła się przed Panem Jaraczewskim na słabe zdrowie swoie, mowiąc, że zniey wczoray wyszedł kamień iako pieprz, adziśiay iako migdał, na co iey odpowiedział "będzieli tego dłużey, to pochwiley będzie z WMć Pani apteka".

*

W tym sęk

Pan Unrug na weselu Pana Bronikowskiego, maiącego za Herba Sęk, miał mowę w te słowa: Byla iedna wies, swala się Lepentall, gdzie byla piekna laczka, na tey lacce byla piekni sadzawka, na tego sadzawka pliwali trzy Nimpha, z ktorych sobie iednego JMC Pan Bronikowski, to iest JMć Pannę Euforzynę, swoim herbownym chaćikiem lap.

*

De sterilitate uxorum

Exorcyzm, zioła, prożne ba y czary,
Niepomogą do płodu, gdy mąż bardzo stary,
Lecz gdy mąż młody lub średniego wieku,
A dzieci niemasz - cóż po takim człeku.
Wyciąć z winnicy kazał nierodzayne drzewa
Pan, po takiey nic roli, co tylko kostrzewa
Rodzi się miasto żyta lub inszego ziarna.
Nie nawiele się przyda, gdy próżna spiżarnia.

*

Ech, Marycha!

Nasza Marysia, jak iest grzeczna i dorodna,
Tak też ma iedną wadę, to iest, że nie płodna.
Lecz choćby tylko żartem urodziła dziecie,
Proszę iey równey szukać w naszym tu powiecie.

*

Wiersz na Jabłonowskiego, żeniącego się w Wielki Piątek z Radomyską de domo Broniszowną

Insi się w marcow Piątek Męką Pańską pasą,
Ty się zpieszysz co prędzey do jajec z kiełbasą.

*

Nauka

Więcey się z umarłych przykładów nauczyć można, niżeli z niecnotliwie żyiących rady.

*

Co iest Czas?

Nic nieiest dłuższego na świecie iako czas, bo iest wymiarem wiczności, nic nieiest nad czas krotszego, bo go często naszym brakuie ułożeniem, nic nieiest powolnieyszego iak czas temu, co go czeka, nic nieiest krotszego, iak temu, co się czym cieszy.
Nieskonczenie się rozszyrza w wielkości swoiey, nieskonczenie się umnieysza w szczupłości. Ludzie go zaniedbywać zwykli, żałuiąc potym straty Jego, nic się bez niego niedzieie, sprawia niepamięć rzeczy, co są niewarte potomności, a czyni niesmiertelnym rzeczy wielkie.

*

Nadgrobki

Pochlebny
Przechodniu zatrzymay się, padniy na kolana,
ten grob barzo świętego iest arcykapłana,
niemoże ludzka siła isc onego torem,
on był zaszczytem swiata i cnot samych wzorem

Rzetelny
Przechodniu, ile moc twa wystarczy sposobu,
od arcykapłańskiego uciekay ztąd grobu,
bo gdybyś się zaraził tych wyziewów iadem,
stałbyś się iak on, zbrodniow wodzem z tym przykładem.

-

Pochlebny
Koscioł, Kray i Rodacy w naypoznieysze lata,
będą miec chlubny zaszczyt z cnot tego Prałata.

Prawdziwy
Ohidzona od Kraiu, Rodaków, Ołtarza,
winna byc pamięc tego Prałata zbrodniarza.

-

Pochlebny
Tu leży ten, co cały wiek żył dla Oyczyzny,
Sędzia, Poseł, Minister do poźnej siwizny.

Prawdziwy
Tu grob tego, co przez wiek, do poźney siwizny,
w rożnych urzędach będąc kradł, ssąc krew z Oyczyzny.

-

Pochlebny
Mieszkanie obrał wieczne pod tym smutnym głazem
fundator trzech klasztorów i kościołów razem.

Prawdziwy
Przechodniu! ten grob iest domem rzadkiego człeka,
ktorego mnichy wielbią, lud klnie i narzeka.

-

Pochlebny
Ten, co w tym grobie, bogactw swych naylepiey zażył,
bo przez życie swe sierot dwieście uposażył.

Prawdziwy
Tu leży, co dwieście wdow przedślubnych porobił,
lecz każdą do zamęścia wianem usposobił.

-

Pochlebny
Twarz piękna, piękny rozum, piękne serca razem
są pogrzebłey tu Damy prawdziwym obrazem.

Prawdziwy
Szpetność w powabnym ciele w tym grobie złożona,
czyli trucizna w pięknym naczyniu umieszczona.

-

Pochlebny
Ten grob nie z ozdob, lecz z składu znakomity,
miesci corek, żon, matek i Pań cne zaszczyty.

Prawdziwy
Corką była? - bo matkę miała,
żoną? - poki nieowdowiała,
matką? - bo dziateczki rodziła,
Panią? - bo ludzi ciemiężyła.

*

O królu Stanisławie

Gdy w roku 1787 król Stanisław August jadąc do Kaniowa bawił przez kilka dni w Wiśniowcu, pewna kobieta przybyła z Galicji i podała mu wierszami prośbę o wsparcie. Nie było to jednakże poprawnie wyrażone, lecz w górnym stylu zapytanie, co ma czynić osoba pozbawiona majątku, aby żyć mogła stosownie do swego szlachetnego urodzenia? Kończyła się zaś ta oda następującymi wierszami:

"A zatem rzeknij Miłosierny Panie,
Jak mam postąpić w tym stanie?".

Król ołówkiem pod tą odą napisał:

"Pracuy, boś zdrowa, praca szlachetna nie plami,
Lepiey na chleb pracować, niż żebrać wierszami".

*

Zachwycenie Mahometa

Mahomet, któremu Bóg tey łaski udzielił, iż ieszcze za życia mogł oglądać rayskie przybytki, zbliżywszy się do bramy w towarzystwie Anioła Gabryela, postrzega pod rajem na boku stoiącego człowieka, który z wyrazem nieutulonego smutku, spuścił swoy wzrok ku ziemi.

"Dla czegoż stoi ten człowiek za bramą?" zapytał Mahomet swoiego towarzysza "i czemuż mu do przybytku szcęśliwych wnyiść nie wolno?".
"Ponieważ nie przyniósł z sobą datku, bez ktorego żadnemu z smiertelnych nie wolno wnyiść do tego mieysca, to iest nieprzyniosł z sobą aby jedney łzy wylaney przy iego zgonie. Jak sam nikogo nie kochał, tak też od nikogo nie był kochanym i zadne oko nie uroniło aby iedney łzy przy iego smierci".

Mahomet usłyszawszy te słowa, westchnął głęboko i niewymowny żal przeiął iego serce, zpowodu, iż się znaydował człowiek, ktory nie kochał i od nikogo nie był kochanym, a łza potoczyła się po iego licu, ktora przez Anioła schwycona, w dłoni iego w perłę się zamieniła.

"Wezmieżże ią, jako datek tego nieszczęśliwego?" zapytał Mahomet, z spuszczonem w ziemię spojrzeniem, swoiego towarzysza.
"Wezmę", odrzekł Anioł, "albowiem litość twoia obudził w sercu iego pierwsze uczucie miłości, bez ktorey byłby nigdy nie wszedł do przybytku szczęśliwych, gdyż bramy rayskie byłyby na zawsze dla niego zamknięte".

*

Dwoch Żurawiow społem z sobą latając naleźli na drodze kłos jęczmienia, mowi tedy jeden do drugiego: Kolego, ja słyszałem, że ludzie robią piwo z jeczmienia y ma to być barzo trunek dobry, zrobmy y my tu sobie piwo.

Drugi mu powiada: ja tey sztuki nieumiem. Aż pierwszy na to: ale ja umiem. Y włożywszy owen kłos w koleję, w ktorey była woda, zaczął nogami owen kłos miąc, drugi się na to popatrzywszy, odleciał daley na staje, a ten owen kłos dobrze wytłoczywszy, zaczął kosztować owego piwa, gul, gul, kilow w gorę podniozszy.

A tymczasem podszedłszy strzelec ze strzelbą, puk w niego, aż on się i wywrocił, tamten tedy kollega iego widząc to, rzekł:
Tak Czort pijakow biereć. Y będąc osierocony sam jeden bez kollegi poleciał.

*

Zapytanie: jak ze słomy masło zrobić?

Odp: Zaczniy te słowo: słoma, y mów je kilka razy, a sam się usłyszysz, że się słoma przemieni w masło. A jesli chcesz sztuczniey jeszcze recz remonstrować, to niby wziąwszy tłuczek w ręce, którym masło w dzieszce biją, spuszczay y podnos ręce, a mów te słowo: słoma, to będzie się biło masło.

*

Ryba z rzeki na lądzie, a mnich za klasztorem,
Oboje na swą zgubę jednym dążą torem.

*

Co nagle, to po diable. Co hurtowego, to nic dobrego. Y słońce, kiedy się rano porwie, to tego dnia niespodzieway się pogody.

*

Żałowała postronka przy wozie, a straciła co było w wozie.
Broniąc indyka, straciła byka.

*

Jeden Pan podrożny y pobożny stanąwszy przed jednym Klasztorem szedł do Kościoła y prosił, aby dla niego Msza S. wyszła, a to w prętce. Wyszedł tedy Xiądz tak w odprawianiu prętki, jak ptaszek ołowiany, y odprawował Mszą przez godzine, abo y więcey.

Z takowego długiego odprawowania będąc nieukontentowany po zakończoney owey Mszy wyjął z kieszeni Talarbity, dał Człowiekowi, y rzekł: "Poydz, zanieś temu Xiędzu, y powiedz mu, że Moy Pan przysyła WPu Talarbity, ale nie zato, że WPan Mszę S. odprawił, tylko za to, że WPan przynaymniey dziś ją skończył".

*

W podobnym sposobie Fleming, Podskarbi, słuchał w jednym Kosciele Mszy nader długo bałamucącego Xiędza, y nie mogąc się końca doczekać, wyszedł z ławek y rzekł z Niemiecka po Polsku do swojey Assystencyi: "No, poydziem my z Kosciola, bo on tego Msza Swięta do jutra niedokonczy".

W tydzień zaś znów wstąpił do tegoż Koscioła, y obaczywszy tegoż Xiędza przy tymże Ołtarzu, rzekł: "No, a czy nie mófil ja, sze on tego Mszy Swiętey ne zakończy, ot już tydzień coli temu jak on stoi u Oltarza y nie może skończyć. Ot szeby ja byl szekal, poki on skończy, to by ia byl z glodu w Kosciela umarły".

*

Jeden poczciwy szlachcic będąc zupełnie kontent z tego, co mu Opatrzność Boska udzieliła, a Cudzego zgoła niepragnący, tę dał o Sobie zdanie: "Niewinienem nic nikomu, kontent z swojego Zagonu, niezazdroszczę Krolom Tronu".

*

Zapytanie: Jakim sposobem ze dwoch kijów dziesięc zrobic? a obydwa kije, żeby były całe?
Pomyśl tu sobie. A gdy nie dociekasz tey sztuki, to cię uczę. Złoż dwa kije na krzyż kształtem litery X a ta podług Kościelney liczby znaczy dziesięc. Ot masz ze dwów kijów dziesięć.

*

Wszystkim potrzebnam, anikt mnie nie żąda,
Ten, czyia jestem, już mnie nie ogląda.
Ten, co mnie zdziałał, dla siebie nie życzy.
Ten, co mnie kupił, sobie nie dziedziczy.
/trumna/

*

Przypisanie przypatrującemu się Portretowi

Czego się przypatrujesz, czy tak wielkie dziwy,
Jeden kiep malowany, a ty drugi żywy.

*

Lepsza uncya pokoju, nizeli centnar złota.

*

Pięć godzin spać jest dosyć młodemu, staremu.
Sześć kupcom handlującym, siedem herbownemu.
Lecz ospalcy dla siebie większe szczęście mają,
Bo im wszystkie godziny przespać pozwalają.

*

Słodycz jadałem, srzegłem się serowizny,
W cieple się chowając, doczekałem siwizny.

*

Serce smutne, gniew ustawny, myśl rzadko wesoła,
Te troje żywot krócą y grzebią do doła.

*

Czasu jednego w mieście Wilnie siadło dwóch na jednego konia y wyjachawszy za miasto spotkał ich szlachcic uczciwy, y mając interes stawienia się na pewną godzinę do WIlna, zapytał się: "a ktora dopiero godzina w Wilnie wybiła?".
Na co ów, co przy grzywie siedział, rzekł tak: "Pytay się WPan tego, co za mną siedzi, bo on posledniey za mną wyiachał z Wilna, a ja wprzod".

*

Są trzy laski w jedney Lidze,
Czwartą z kropką przy nich widzę,
Piąta w gorze przekreślona,
Szosta przy niey w krąk toczona,
Wije się tam wąż misterny,
Przy nich miesiąc niezupełny
/miłosc/

*

Czy człek w łasce, czy w grzechu, sumnienie mu głosi,
Niebo w sobie lub Piekło już za życia nosi.

*

Jerzy Hrabia Ossoliński będąc w poselstwie wysłany do Rzymu od Polski, chcąc Krolowi, sobie y narodowi Polskiemu uczynić honor, wjeżdżając w Rzym między innemi okazałościami tę okazał, że kazał wszystkie konie kuć srebrnemi podkowami y jednym tylko ufnalem przybijać, aby one odpadające Rzymianie po drodze zbierali. Potym na stacyi przez kilka dni bawiąc się wielkie wydawał bale, o czym dosłyszawszy się Papież, zakazał, aby mu drew do gotowania niedano. On to widząc, wykupił w całym Rzymie Cynamon, y onym kazał gotować potrawy.

*

Pytanie: jakim sposobem siedzić na jednym Pojeździe, a jechać razem sanno i wozowo?

Znałem jednego pewnego szlachcica mające Przysłowie: Cursum Dei, hożo, który jachał parokonnym pojazdem, mając troche głowę zagrzaną, a konie były żarstkie. Zajeżdżając tedy do jednego Dworu, Woznica niemogąc dobrze wykierować, w Bramie tak dobrze zaczepił o Słup tylną Osią, że się urwała z obydwoma kołami. Tu woznica całą siłą zaczął koni wstrzymywać, aż Pan rzekł w obfitey wesołości: "Nie wstrzymuy, Cursum Dei, yedz hożo. Y sanno, y wozowo, zajeżdżay przed Dwor".

*

Gęsim piórem i atramentem ktoś rybę na karcie wyrysował. Dziwaczna, bo z ludzką głową, szablą trzymaną w pysku, koroną i szkieletem w środku. Pod rybą wypisane:

Pewne y prawdziwe cudo ryby ktora Roku 1724 prima 8bris od kapitana Dolau woiennemi okrętami 24 kanałami[?] pod Neapolim na ląd wypędzona że się więcey nazad do Morza wrocic nie mogła, ta ryba w dwoch Miesiącach 24 okrętów z ludzmi zatopiła, gdy od tego kapitana przez sztuczną armatę na ląd wygnana w dwadzieścia cztery godzin zdechła, a zatym oglądana, ktora człowieczą twasz miała. Długa łokci 150, Szyroka 60, w pysku maiąca na kształt Tureckiey szable, na głowie trzy krzyze podwoyne, koronę i złotą niby obręcz na szyi, kazdy był curiosus widziec tę rybę ale gdy ią zadną miarą rozpruc niemogli dla twardosci skury, instrumenta takze zelazne y stalowe chwycic niechciały kapitan Dolau zazył takiey inwencyi, roskazał rozpalone kule z siarką y smołą przez ogon ryby wnią strzelic, potym strzelaniu rospadła sie. In ventre tey ryby smierc znaleźli zkosci wyrazoną ze dwiema chorągwiami, na nich te litery IRA DEI, szabla i ogon konski, y mietełka (iako figura wyrysowana).

*

Jedwabnice, albo robaczki jedwab wijące, od gromow giną; żeby łoskotu
niesłyszały, bartnicy rozmaitym bzykaniem przeszkadzają.

*

Z Herodota

Scytowie posłali komus przez legatów mysz, żabę y ptaszka, dając znac, ze inszą drogą do nich się nie przedrze, chyba ptakiem przeleci po powietrzu, abo zabą stawszy się przepłynie przez bagna, abo zmyszą podziemnemi przeydzie fossami.

*

Spytany Anacharsis, ktoreby okręty były naybezpiecznieysze, odpowiedział: "Te
co na suchym brzegu stoją".

*

Pewny idiota, będąc z topieliska wyratowany, obowiązał się przysięgo, ze się nie chce nigdy więcey łykac wody, az pierwey się nauczy pływac.
O śmiechu godna obligacya! aboz na suchym piasku, na trawie, na tapczanie mogł się wpływaniu wycwiczyc?

*

Ktos łeb zagrzawszy alembikowym dekoktem powadził się z drużyną, y okryty serpentinami slubował, ze nie będzie pił do smierci tego liquoru. Na zajutrz przypoił się jak pijawka do czarki. Zawoła kompan: "A votum kędy? Obiecałeś nie pić do smierci anyzkowey distillaty!". Az mu ow: "Pewnie, moy bracie, nie do smierci, lecz do ciebie piię!".

*

Ludzie na Egypskim Nilem mieszkayący pospolicie są głuchowie dla szumu bystropłynney rzeki.

*

Pewny Senator miał fundować dla OO. Jezuitów szkołę, alias Collegium, ale pod tą kondycyą, jeżeli solwować będą mogli trzy następujące kwestye:

1. wiele funtow dymu z jedney fury drew?
2. wiele sam Jmć wart?
3. jak daleko szczęście od nieszczęścia?

OO. Jezuici wzieli to ad deliberandum, objecuyąc we trzech tygodniach replike na to. Jak już trzeci tydzień wychodzi, suszą sobie głowę nad owemi Qwestyami, nie mogąc zadną miarą potrafić. Wowych ich medytacyach nadchodzi młynarz y objecuje solwować kwestye, kedy mu pozwolą przebrać się za Brata po Jezuitsku. Jak odebrał konsens, poszli nazajutrz do Pana na objad. Podpiwszy sobie, pyta Jmć, jezeli są in statu dac rezolucyą? X. Pater lector odpowiada, ze ten naypodleyszy brat, pokazuyąc na przebranego młynarza, moze jak nalezy dac respons na to. Ten wstawszy powiada:

1. kto dym wazyć chce, musi wprzod furę drew spalić, a popioł wazyć.
2. za Pana Jezusa dano 30 srebrnikow, WPan zapewne tanszy musisz bydz.
3. szczęscie od nieszczęścia dniem tylko dalekie jest, bo ja byłem wczoray młynarzem, a dzis xiędzem.

Imc Pan Senator musiał tedy koniecznie fundacyą dać zrobić.

*

Q[uaestio]: Jako mozna dwiema dziurami jednę zatkać?

R[espons]: Nos wetchnąc w dupę.

*

Pewny X. Bernardyn chodząc po Kweśćie, wstąpił do Luterki, ktora go zaprosiła na objad. Przy objedzie pyta go, gdzie Mszy słucha, poniewaz kośćioła katolickiego tam nie masz? R[espondit]: "kośćioł jest w sercu". Owa dama powiedziała: "a Zakrystya w dupie".
X. zmieszany nie mowił nic.

Po objedzie pyta się owa Dama, co się dzieje w jego kośćiele?
R[espondit]: "patrz WPani przez Zakrystyą".

*

Ma psa w herbie! To będzie sztuka,
gdy zgadnie Jezuita, czy pies czy Suka!

*

We Lwowie pewna dama hoża
Poszła w taniec z Kozakiem, jeszcze Zaporoża,
a gdy spodnego zamku dobrze nie przywarła,
wielkim głosem nieboga na obrocie piardła,
a zeby zas ten grzech nie należał do ni,
dała wpysk Kozakowi poplunowszy dłoni.
A Kozak zas ma cierpiec za zgrzeszenie czyje,
Ta dama widzę y pierdzi y bije.

*

Modlitwa codzienna dworskiego trefniczka.
Od pokarmu drogiego, od napoju mocnego, od towarzystwa złego wybaw mię Panie.
Pytany, co przez to rozumie, wnet wytłomaczył: "Drogim pokarmem są lekarstwa, za ktore drogo medykom y aptekom płaciemy. Mocny napoy jest woda, ktora swą mocą koła młynskie obraca. Złe jest to towarzystwo, ktore z mistrzem złodzieja prowadzi do szubienicy".

*

Pewna wdowa, gotowała kura dla męza swego, barzo chorego, y posłała po xiędza, aby mu tym czasem absolutionem dał. Nizeli ow xiądz przyiechał, iusz kur gotowi był, a mąz leżał na desce, pogotowiu iey praca prożna była. Zatym biery naprzeciwko xiędza załując jego fatigi y smierci męza: "ach", mowi, "jusci pomorł, juz, a kurecek stoi".

*

Oddał pod Putławą Szwed w attaku ducha,
Porwał się jak lew, zginął jak mucha.

*

Graffiti na ścianie jednego zamku w Niemczech:

Krol Batori
jest na jayca chori,
a Krolowa Anna
ma kepstwo iako wanna.


Respons

Łżesz Polaku, zdrayca:
bo Krol Batori
nie jest na jayca chori,
a Krolowa Anna
ma kepek jako panna.

*

Rozumnemu niewiele potrzeba:
Tylko tysiąc słów powiedzieć,
Pięścią w pysk dać,
A resztę pewno się dorozumie.

*

Mądremu dać w pysk i drzwi otworzyć, to sam wyjdzie,
a z głupim trzeba się poszamotać, ażeby go wypchnąć.

*

A my sobie tymczasem,
Kochany panie Janku,
Jeśli masz co we dzbanku,
Pójdziem sobie do ganku,
Napijemy się z ranku
Po wczorajszym granku,
A potem dalej w pohulanku.

*

Ni do różańca, ni do tańca,
Ni kwaśno, ni przaśno,
Ni wioska, ni miasto,
Ni glina, ni ciasto,
Ni słonina, ni wyzina,
Ni dynina, ni prosięcina,
Ni ser, ni mydło,
Ni ćwieczek, ni szydło,
Ni biało, ni siwo,
Ni woda, ni piwo,
Ni czarno, ni biało,
Ni siedzi, ni poleciało,
Ni stoi, ni bieży,
Ni siedzi, ni leży,
Ni siadło, ni padło,
Ni padło, ni sadło,
Ni smalec, ni masło,
Ni trzasło, ni plasło,
Ni wiele, ni mało,
Ni ser, ni mydło,
Ni smółka, ni kadzidło,
Ni przeczy, ni twierdzi,
Ni pachnie, ni śmierdzi,

*

Czym się Bóg w niebie bawi? Pomyślawszy chwilę,
Sądzę - czterema rzeczami, jeśli się nie mylę:
Wysokie zniża, niskie wznosi animusze,
Jedne z ciał, drugie w ciała ordynuje dusze.

*

Ja na babie nic nie stracę,
Przedam babę, kupię klaczę.
Klacza zdechnie, skórę złupię,
A za skórę pannę kupię.

*

Szczęśliwy, komu rozum dają cudze biedy,
Bo on sam w podobne im nie wpadnie kiedy,
a zawsze na to dobrze będzie pamiętał:
"Cave ti, kawka, ne te capiat gawron".

*

Kto najprzód we drzwi wchodzi, a do budynku nigdy nie wejdzie?
/klucz/

Z jakiego drzewa liść nigdy nie spada?
/z namalowanego/

Kto sam zimny, a ciepłego zagrzewa?
/futro albo kożuch/


Dla kogo dłuższa wieczność, a dla kogo krótsza?
/dłuższa dla tego, co się pierwej urodził/

Która czapka jest najcieplejsza?
/ta co na głowie jest/

*

Kyrie - pannom;
Elejson - mężatkom;
Pomahaj Bóg - wdówkom;
Requiem - babkom.

*

Kto nie pije gorzałki - od zakąski wara.

*

Godzien ten śmierci, a śmierć tego godna,
Kto tej szklaneczki nie wypije do dna.

*

Życie moje było w życie,
Żyłem z żyta wodą,
Straciłem życie, a w życie
Żyto życia szkodą.

*

Narodzin sposób jeden - śmierci tysiąc

*

Przyłóż tylko starania, a nie bądź utratnym,
Chowaj miarę we wszystkim, a będziesz dostatnim.
Jadaj i pijaj mierno, ciepło się chowając,
Chceszli dobrego zdrowia zażyć nie stękając.
Chroń się od złego, czyń dobre, a szukaj pokoja,
A tak będzie pływała w dobrach dusza twoja.

*

Szlachcic zacnego domu i herbu Doliwa
Po wyjściu dusze z ciała w tym grobie spoczywa.
Trzy róże miał w pieczęci, że je ustawicznie
Podlewał, dlatego też kwitnęły mu ślicznie.

*

Król Jagiełło zbił Krzyżaki
I ty, Krupo, chcesz być taki,
Darmo suszysz mózg, nieboże,
Krupa Jagłą być nie może.

*

Nierównie każdemu natura daje,
Jednemu figę, a drugiemu jaje.

*

Jeden szlachcic pojechawszy w interesie do Warszawy i interesu nie mógł dopiąć, i ekspens znaczny poniósł, a co większa, że w czasie bawienia się jego w Warszawie konia mu ukradziono. Po wtóre, że, nieszczęściem, dostał jakiejś zaraźliwej choroby. Po trzecie, że zwadziwszy się będąc w kompanii z kimsiś, wyszedł na pojedynek i szablą cięty został. Z których okoliczności ktoś o nim imieniem jego dwa wiersze napisał:

"Pojechałem do Warszawy, miałem tyle w zysku:
Koniam stracił, francy dostał i kresy na pysku".

*

Zapytanie: po czym poznać srokę, czy samiec, czy samica?
Odpowiedź: bo samiec jest czarny-biały, a samica jest biała-czarna.

*

Pieczenie bywa zawsze na końcu, ale pieczeniarze pierwsi wszędzie

*

Wtenczas nos jest podkuty, kiedy gwoździki wącha

*

Można pozwolić, ażeby Żydzi trzymali szynki, ale wieprzowe

*

Polityka choćby sto pokojów zrobiła, ta sama zawsze siedzi w gabinecie

*

Przekreślić laskę, zrobi się łaska

*

Ja karmazyn, nikt kaduka
Z braci zadać mi nie może.
Wprawdzie harda ze mnie sztuka,
Ale zawsze się ukorzę
Przed obrazem, przed kapłanem,
Przed zasługą, przed zacnością,
Przed krakowskim kasztelanem
i przed drogą mą Jejmością.

Dobrze chodze koło roli,
W kniei jestem jakby w domu,
Wiem, że krzywda zawsze boli,
Wiem, co się należy komu.

Braci kochana z całej duszy,
Umiem w puhar brzęknąć dziarsko,
Lecz jeśli kto honor ruszy,
To go kropię szablą barską.

Gdy chodzi o dobro Kraju,
To wy o tem Jejmość wiecie,
Że po dawnym obyczaju
W kąt prywata, fraszką życie.

*

Jak siadł tak siadł - byle zjadł

*

Nie zrobią i w Paryżu z owsa ryżu

*

Czapką, papką, dobrą wolą
ludzie ludzi niewolą

*

Jeżeliś chudzizna,
pij piwa, zaniechaj wina

*

Sługa, nad którym stać trzeba,
Ni płacy godzien ni chleba.

*

Sług niezgoda dla Pana szkoda

*

Kawałek chleba nie spadnie z nieba

*

Kto pracuje, głodu nie czuje

*

Cudza krzywda chleba nie da.

*

Każda gruda się utrze,
nie dziś to pojutrze

*

Rozumny nieprzyjaciel jest lepszy jak przyjaciel głupi

*

Trzy rzeczy przedłużają życie: dobre sumienie, dobry dom, dobra żona

*

Pierwsze obywatelstwa dałem tem dowody,
Gdy samo piłem wino, a wcale nie wody.
Wytrząsałem y pełno y duszkiem kieliszki,
Aż mnie potym bolały przez dni kilka kiszki.

*

Niepotrzebne moy mężu na co czynisz żarty,
Z siebie kpa, ze mnie kurwę, a z dzieci bękarty.

*

Ze spisu Żydów miasta Zasławia obrazek

Komu zwierzchność od Boga nad ludźmi jest dana,
w mieście, na wsi i wszędzie znaydziesz go za Pana.

Zepsuty stary zakon, odrzucony z Nieba,
więc na wsparcie nowego dawać Wam potrzeba.

*

Staropolska iest to cnota,
nikomu niezamykać wrota.

*

Nigdy w Polszcze niebraknie:
żelaza do broni, rycerstwa do koni,
żyta, lnu i pszenicy
i pełney wina piwnicy.

*

Dał ci Bóg dary,
używay miary.

*

Zakochał się iak dyabeł w suchey wierzbie.

*

Na wróbla lep,
niemca na chleb,
żyda na dukaty,
naszych na magnaty,
francuza na cacko byle strojne,
a kozaka na wojnę,
a na zadrość białogłowę -
to lada urwiszątko złapać gotowe.

*

Warszawski trzewiczek,
Toruński pierniczek,
Gdańska wódeczka,
Krakowska dzieweczka
najlepsze w Polsce.

*

Kij się nie modli, a jednak bywa na pacierzach.

*

Kto ma Lisko, Niebieszczany
Może siadać między Pany,
A kto nie ma Bezka, Liska
Dobre temu Targowiska.

*

W Nieświerzu siadywał Radziwiłł, Pan z Panów,
Książę z krwi zacnej i hetman z hetmanów.
Nie darmo to szlachta mawiała ówcześnie,
Że chudy pachołek w Nieświerzu jak we śnie.
Mówili, że w skarbcu ma trąbkę, mosanie,
Co słychać na całą już Litwę jej granie.
A strzeż się, gdy łaskaw, bo zginiesz tam w złocie.
Dopieroż ów klejnot! Trzy trąby w klejnocie,
A każda jak ona, co w skarbcu ją chował.
Nie darmo się przeto i człowiek dziwował,
Gdy wjeżdżał w te progi, boć tam to zamczysko,
Budownia, warownia, a wierzchem złocisto!

*

Wiwat Bałta, Jarmolinec, Berdyczew, sławny gród,
Tam to nasi Ukraince podtrzymują zuchów ród.

*

Kto ma Chroberz Szaniec,
Może iść z królewną w taniec.

*

Jak za młodu, tak w tej dobie,
Dmuchać w kaszę nie dam sobie.

*

Młody, młody niech się lęka,
Gdy na kobiercu klęka,
Bo przed nim, jak step bez granic,
Przyszłość zalega w pomroku,
Tam przewodnie światło za nic,
Nie przyświeca na przód oku.
Co go czeka w ciągu drogi,
Złe czy dobre, kwiat czy głogi.

*

O, dam piasku całe morze -
Za równiną znów równina,
Za sośniną znów sośnina,
O, tam tylko siedzieć w lasku
I spisywać i spisywać,
A tym piaskiem posypywać.

*

Nie ma szczęścia, jak kochanka,
Wesołych przyjaciół grono,
Gorącego pączu szklanka
I fajka dobrze nałożona.
Lecz wystygnie pomału szklanka,
Tytoń się z dymem wykrada,
Zdradza niekiedy kochanka,
Wtedy zaśpiewać wypada.

*

By dzień przeszedł jak minuta,
Jedź mój bracie do Łańcuta.
Jaki urok! Gdyby czary,
Ogród cudny, zamek stary.
Tam ci przodków masz sławę,
Widzisz Potok i Piławę,
I Leliwę, i Szreniawę.
Masz miecz chrobry i buławę.
Tam i Kmitę Stadnickiego,
Tego dijabła rycerskiego,
Wspominają dawne dzieje,
Aż ci serce tej zagrzeje.
Bo to gniazdo polskiej cnoty,
Masz tam sławę, masz wiek złoty.
I dziś chociaż nowomodnie,
Tak uroczo i swobodnie,
Wszystko pyszne, wyśmienite,
Takie miłe, szczodre, lite.
Dziś Pogonia z Giedyminów
Blaskiem darzy z Potok synów.
Można Pani! Wszystkiem rządzi,
Wszystko umie, a nie błądzi,
A jej życie dobroczynne,
Pełne wzoru i gościnne,
Z skarbem sławy i urody,
Ileż wdzięków i swobody
Łączy! I dziś świetność rodu
Podnosi pośród narodu.

*

Tu leży Jakób, co miał w herbie Strzemię,
Poślisko się urwało, a on - hep! - na ziemię.

*

Lica jak śnieg białe, a uśmiech uroczy,
Lecz nad wszystko piękne jej niebiańskie oczy.

*

Starzy ludzie puszczyków na drzwiach malowali,
Na znak, że domu strzegą w nocy oblatali.
Teraz szkoda u Panien, bo wołaią gachow,
Pódź, krzycząc, pódź młodzieniec - nie zawarto gmachów.

*

Skarb

Przez Szczawnicę Szlachtowa wiesz jest, idąc w górę, ku Gomolu, przy Gomolu wisseg naydziesz, kendy dwie wodzie schodzą się, tam naidziesz dwie sachcie pusto, niemasz tam nic, ale przy tich dwiech wodach jedła, na tim drewie tak wysoko naydziesz zname na dwa człeki, około te jedli są dwie drzewa: lipa, buk, korzenie wspodku zrosło się, a pry tich drzewach kolać kijem albo siekierą, gdzie grzmi, tam naydziesz sachtą, drzwiami przikritą.

(Podług tey descriptiey tak sie znalazło)

*

Z wrażeń podróży w Podhajcach

Popod zielonym gajem, nad pięknemi stawy
Ujrzałem was Podhajce, miejsce starej sławy
Kędy mężny, wspaniały do dni swoich końca
Dziedziczył niegdyś Golski, Podola obrońca.

Tu uczciłem, daleki przebywszy manowiec,
Dzielne zwłoki hetmana, Rewery grobowiec.
To jedno zasmuciło tej ziemi Szlachcica
Ujrzeć kąkol, gdzie niegdyś wzrastała pszenica.

Cóż ty na to Rewero? Na starym obrazie
Niby ciskasz pioruny z oka, pełen sromu,
Że licho gospodarzy w twoim starym domu!
Sierdzisz się, drogi wodzu, w poważnym żelazie,
Że coraz nikczemnieją twojej ziemi plony
i znów wolno szarańczy niszczyć twe zagony.

20 czerwca 1856
A... z S...

[z listu do redakcji Dziennika Literackiego]

*

Szlachcic y Cerulik Niemiec

Przyszedł do Cerulika Szlachcic iuz niemłody.
"Proszę, Panie Balwierzu, podgolić mie brody".
Niemiec, nie umieiąc po Polsku, tak rzecze:
"Ja, ja". Aliści Szlachcic czym prędzey uciecze.
"Bogday że go zabito haniebnie, hultaja,
Ja każe brodę golić, a on mi chce Jaja".

*

Na Wesele Łowczego Nadwornego

Tę coś niedawno ułowił Zwierzynę
Położ ią proszę Łowczy pod pierzynę
I tak ią uwiń w twey miłości siatkę,
Żebyś ią z Panny przerobił na Matkę.

*

Kopia listu Kawalera do Damy

Jakem zayrzał - na grzeczność WMPanny, tak mi się zaraz zachciało - chęcią służyć Jey, ale iuż potym, gdy mi WMPanna nie daiesz - łaski znaku po sobie, iednakowoż może bydź w ten czas, kiedy ja wlezę - na górę życzliwości, y obaczę podemną doł - kto kopać będzie, a w ten czas ukażę - wszystkie me skrytości y affekta Jey, a gdy uyrzysz - słuszny moy fawor, zechcesz potym y sama odkryć - miłościwą łaskę swoią, a Ja spuściwszy się należycie na Panią moią - wszystkie nadzieie, słyżyć poty będę, poki stać będzie - sił moich do usług WMPanny.

Respons Damy

Nie atramentem, lecz krwawymi łzami na dychtownym płotnie ku wieczney pamięci pisać było trzeba, ciężkie dolegliwości y utrapienia serca mego z niewidzenia Ciebie, moy kochanku najmilszy, wiedz o tym, że mam y mieć będę, taką iako y przedtym miałam otwartą y gotową - serca mego uprzejmość. Możesz ieszcze pamietać, wszakem nieraz dawała - dowody życzliwości moiey ku Tobie, iak mie zaś doszła - ktora Twoia litera, tak zaraz dac respons, y iużem była rozłożyła - wszystkie punkta listu mego, na któren iak było odpisać, trudności różne przeszkodziły, iakoż y teraz wielu się u mnie napierało y gwałtem wziąść chcieli, alem mocno ściskała - ten Twoy list, coś go do mnie pisał. Tak iednak niech Ci dobrze stoi - na żywey pamieci, że iak Ja pod Tobą moie rozkładałam - zaszczyty, tak Ty serdeńko możesz bespiecznie polegać - y na moiey ufundować się szczerości, żem zawsze z gotową do Ciebie - wzaiemnością.

*

Paszkwil na Stanisława Potockiego Generała Artyleryi Koronney Ex=Wojewody Ruskiego, rzucony pod czas Seymu 1788

Ten co go Narod cały swym obroncą mienił
Już dziś to Świętne imie na zdrayce zamienił
I nie pomnąc iak w Krayu bywał szanowany
Bezczelnik kładzie na swych współziomkach kaydany
A podle depcząc swoią i Przodkow swych sławę
Smiało wnosi do Izby woyskową poprawę
Załuy Cny Julianie zes wienczył Laurami
Duszę zdradziecką, Duszę tchnącą Moskalami
Smutna nader to koley swiezo uwielbiany
Obywatel dzis sprzedał Kray swoy za Multany

NB. Julian Niemcewicz, Poseł na tym Seymie Inflandzki, pisał był dawniey Pochwały tego Potockiego

*

Wiersz Stanisława Małachowskiego prawdopodobnie na urodzenie wnuczki, Ludwiki z Paców, później Sapieżyny

Musi to bydz caca
Kiedy idzie z Paca
i owey
Pacowey.
Niechże się wam nadgrodzi wasza roczna praca,
By pałac wart był Paca, a Pac wart pałaca.
Niechże taka praca
Częściej powraca,
By znowu z Paca
Było drugie caca.
Tak ci się serce moie wypłaca,
A dowcip strzela iak raca,
Ale że w moiey głowie się przewraca
I diabli wiedzą, kto tu sens namaca,
Więc tu umilkniymy z nienacka
Dla Paca, Pacowey i Cacka.
A co mówisz o tym pegazie - nie caca.

*

Nagrobek dla Siemaszkówny

Tu leży Panna Siemaszkówna z Domu,
która za życia nie dała nikomu,
po śmierci Bogu duszę, ziemi grzeszne ciało
Dwie wsie Dominikanom - i dobrze się stało.


* * *


DODATEK DLA ŁACINNIKÓW:



Post risum visum, post visum venit in usum.

Post visum factum, post factum venit ad actum.

Post actum factum, post factum paenitet actum.

*

Ebrietas corpum, opes, animam, consortia foedera, famam
Debilitat, perdit, necat, odit, destruit, aufert.

*

De mulieribus

Vulpes amat fraudem, lupus agnum, faemina laudem.

Non virgo, non virago, sed vorago.

Mulier molle melior, et quo nitentior eo nocentior.

Exterius picta, sed interius maledicta

Principium amoris dulce est, finis amarus.

Laeta venire venus, tristis abire solet.

Mulier similis lunae - mutat in horas.

Mulier flet, ridet, simulat, dat, odit, amat.

Vindicta nemo gaudet quam faemina magis.

*

De discordia conjugum

Discordes nos tota domus non continet ambos,
Concordes lectus non tamen ambos habet.

*

Duodecim abusus Mundi

1) Sapiens absque operibus
2) Iuvenis absque obedientia
3) Mulier absque puditia
4) Pauper superbus
5) Plebs absque disciplina
6) Populus sine lege
7) Senes absque prudentia
8) Dives absque elemosina
9) Christianus absque religione
10) Pastor negligens
11) Dominus absque virtute
12) Princeps sine pietate

*

In aula

Adulantur venientes, lamentatur abeuntes

*

Sententia

Qui ab amico perfido consilium accipit,
Similis est ei, qui ex poculo aureo venenum bibit.

*

Wiersz, jak mówią, Chochlika równie się na wspak czytający:

Signa te signa temere me tangis et angis.

 

 

projekt: Szablonownia